środa, 22 września 2010
piątek, 3 września 2010
sobota, 28 sierpnia 2010
Test nawierzchni asfaltowych w Gdańsku czyli II Maraton Sierpniowy
Udało się!!!!przejechałam!!!choć było ciężko, po pierwsze Wojcieszka nie mogła ze mną wystartować, do tego aura tragiczna, lało w pt wieczorem, i rano w sobote, na trasie mokro i kałuże jak jeziora. Byłam pełna obaw, że wywinę gdzieś orła, bo roleczki wody nienawidzą, wprawy w jeździe po wodzie nie mam, bo jak leje i mokro, to po prostu nie jeździmy. Stwierdziłam, że spróbuję podjąć wyzwanie, najwyżej zejdę alby wylecę z trasy :)
Początek jechałam zblokowana, widok kałuż, koleiny wypełnione wodą, w zasadzie nie było "czystego asfaltu", żeby jechać, do tego brak przyczepności usztywniał na maxa. Po pierwszym zjeździe okazało się, że trasa z każdym km staje się coraz bardziej sucha, do tego opanowanie 8kółek na ślizgawicy szło mi coraz sprawniej, więc odpięłam wroty i przy akompaniamencie Grubego: "Madzia dzidaaaa"....zaczęłam jechać ile sił :)
Kryzysik dopadł mnie na wysokości Alfy, ale 3ba było dojechać tylko do Opery, tam miały na mnie czekać Lejdiski, i swym dopingiem miały mnie "nieść" ku mecie. Po drodze do Opery, Gruby zaliczył mega kresza na rowerze, ale zaserwisował się na tyle szybko, że zdążył pozbierać porzucone bidony i kurtałki.
Przy Operze zong, nikogo nie było... normalnie dramat :( w związku z czym ledwo doczłapałam się do mety. Mój klub kibica utknął w tramwaju i dotarł na metę dopiero po moim finiszu ;) Potem okazało się, że Ally stała przy Operze, i krzyczała w niebo głosy, ale niestety JA byłam zajęta konwersacją z Grubym. Aldona, Elutka i Kjub zdominowali tramwaj linii nr 12 pędzący w kierunku mety!
Lejdiski po dojechaniu na miejsce nadrobiły wszystkie zaległości :) Jeszcze raz wielkie dzieki!!!!!!
Jesteście the best!!!! Żadna impreza rangi pucharu świata nie umknie Waszej uwadze!!!
Transparent petarda!!! sprzęt grający no i piękne koszulki:)
Link do zdjęć:
http://picasaweb.google.pl/windsurferka/IIMaratonSierpniowy2010#
środa, 5 maja 2010
trunki szlachente ale zapomniane ....
w ostatani wekend mieliśmy tą przyjemność posmakować miodu pitnego zaszczepionego przez naszych sąsiadów. Nie powiem dość mocne przeżycie dla podniebienia... szkoda, że tak bogata tradycja produkcji miodów pitnych zamiera, na pewno w dużej mierze przez dość wysokie koszty wprowadzenia miodu na rynek no i ten czas oczekiwania minimum 1.5 roku.
poniedziałek, 20 lipca 2009
czwartek, 12 lutego 2009
mroczne Czwartki
Czwartki to dziwne dni.... jest wiele teorii na temat tych dziwnych zdarzeń czwartkowych, podobno w czwt wiele się dzieje niedobrego, bo to tuż przed wekendem i to co się czasem kumuluje przez 3 dni tygodnia 'pęka" w czwartek, żeby został tylko jeden dzień na znalezienie jakiegos sensowengo rozwiązania...w czwt dowiadujemy sie niemilych rzeczy, zaskakuja nas listy polecone np. z mandatem lub niepopłaconymi rachunkami...ktoś "obdarowuje" nas nieziemską ilością nowych zadań..a tu tylko jeden dzień do end of week :(
Dzisiejszy czwartek byl wyjątkowo niesympatyczny. Na szczęscie już jutro piątek - dzień optymizmu i z perspektywą na coś miłego ;)
Dzisiejszy czwartek byl wyjątkowo niesympatyczny. Na szczęscie już jutro piątek - dzień optymizmu i z perspektywą na coś miłego ;)
niedziela, 8 lutego 2009
zima w pełni a one zakwitły :)
sobota, 7 lutego 2009
Blog Megi o... startuje:)
Witajcie,
Blog Megi o... został powołany do życia.
O czym będzie tu można przeczytać, hmmm ... po prostu o tym co spotyka nas każdego dnia... czyli zapowiada się bardzo interesująco :)
do zobaczenia:)
Blog Megi o... został powołany do życia.
O czym będzie tu można przeczytać, hmmm ... po prostu o tym co spotyka nas każdego dnia... czyli zapowiada się bardzo interesująco :)
do zobaczenia:)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


